Franciszek M. Piątkowski

#49 Recenzja „Widzący”

#49 Recenzja "Widzący"

"Widzący" Franciszek M. Piątkowski

Recenzja

Wstęp

Powieść fantasy „Widzący” autorstwa Franciszka M. Piątkowskiego to kontynuacja przygód adwokata Marka Lichockiego. W „Powierniku” Marek zetknął się ze światem słowiańskich Bogów. Akcja „Widzącego” rozgrywa się rok po wydarzeniach przedstawionych Czytelnikowi w pierwszej powieści: „Zapewne wiesz, że od dwóch lat nie żyję życiem zwykłego śmiertelnika.”  Marek był wcześniej odnoszącym sukcesy adwokatem. Od momentu przejścia rytuału i przyjęcia godności Powiernika, jego życie uległo zmianie. Teraz okazuje się, że jest również wybrańcem Bogów – Widzącym. Dostrzega wszystkie słowiańskie stwory przebywające w Jawii (świecie ludzi). Dzięki odpowiednim obrzędom potrafi przenieść się również do Prawii (świata bogów) i do niebezpiecznej Nawii, gdzie przebywają dusze zmarłych. Teraz bardzo rzadko pojawia się w swojej kancelarii. Jego myśli i działania skupiają się na próbie odnalezienia bałwanów, figurek Bogów z zaklętą w nich mocą, które poprzedni Widzący ukrył w świecie ludzi. Musi też chronić swoją żonę Asię i malutką córeczkę Milenkę przed zapędami złych stworów. A te próbują za wszelką cenę zaszkodzić jemu i jego bliskim. Nie znoszą tego pupilka Bogów, który z każdym dniem staje się coraz silniejszy, a wręcz nietykalny. Spotkamy tutaj wiele postaci, które pojawiły się w pierwszej części przygód Marka. Zarówno tych dobrych, jak i tych, które nieźle mieszają w jego życiu. Poznamy nowych Bogów i nowe stwory niosące zagrożenie. Marek zdaje się doskonale sobie z nimi radzić.

Waleczny Adwokat

Mecenas Marek Lichocki ciągle walczy. Ratuje nieznajome kobiety ze szponów wąpierzy. Próbuje chronić ludzi, którzy nawet nie wyczuwają czającego się wokół zagrożenia. Nawet nie mogą zobaczyć, co na nich czyha w ciemnościach… „- No więc, wąpierzu, zaskocz mnie, bo zaczynam się nudzić – mężczyzna dalej rozmawiał z kostką brukową.”  Widok mężczyzny wymachującego rewolwerem na ołowiane kule, rozmawiającego z kostką brukową, czy też ostro perorującego na polanie w otoczeniu łabędzi może sprawiać niepokojące wrażenie. Można zacząć się zastanawiać nad zdrowiem psychicznym takiego osobnika. Jednak Marek ma na głowie ważniejsze sprawy niż przejmowanie się opinią innych ludzi. Nie marnuje czasu na próby ich uświadomienia. Będąc u przyjaciół – Kamili i Marcina, Marek stacza walkę na pozór sam ze sobą. Okazuje się jednak, że stwór opanował babcię, która mieszka wraz z nimi. Marek bez wahania wypędził stwora ze staruszki. W czasie walki zdemolował cały salon. Wszyscy w osłupieniu i przerażeniu obserwowali jego zmagania nie wiadomo z czym. Teraz już nie ma wyjścia, musi się wytłumaczyć:

– Posłuchajcie. Wiecie, że jesteście moimi najlepszymi przyjaciółmi, ale nie wiecie o mnie wszystkiego. Nawet ty kochanie nie wiesz – Marek popatrzył na Aśkę. – Więc… ja mogę kontaktować się ze stworami. To znaczy z demonami i… z moimi Bogami. (…)

– Wiedźmin normalnie – sapnął Marcin.

– Bardzo śmieszne. Wiedźmin to akurat fikcja literacka, która nie zrobi ci jesieni średniowiecza w salonie.”

Jego przyjaciele i żona są na tyle wyrozumiali, że nie dzwonią do zakładu zamkniętego. Aśka częściowo wierzy mężowi w jego historie o stworach – w końcu w domu mieszka z nimi Witek – domowik, który wyręcza ją w opiece nad Milenką. Marek opowiada żonie o tym, że znów musi udać się do świata Bogów, Aśka jest przerażona, ale wierzy w męża i jego umiejętności. Tym razem adwokat ma o wiele trudniejszą misję do wykonania. Musi pomóc Bogom i innym stworom powstrzymać Trojana, który uciekł z Pustki. Nikt nie wie, jak udało mu się tego dokonać, w końcu przez wieki był doskonale strzeżony. Teraz jednak znalazł sposób i wydostał się z więzienia:

„Trojan. (…) Jego nadejściu zawsze towarzyszyły przerażające kataklizmy, zniszczenie, koszmarne choroby, rzezie i chaos.”

 Marek musi dostać się do Prawii i spróbować zapobiec nadciągającej Wróżdzie:

„Wróżda… Majowie mieli swój kalendarz, który kończył się w 2012 roku i świat miał się skończyć. Na szczęście do niczego takiego nie doszło. Bogowie skandynawscy nadal szykowali się na Ragnarok, a Słowiańszczyzna za chwilę może mieć swój koniec świata, a on był jedynym świadomym tego człowiekiem na Ziemi.”

 Bogowie pokładają w nim nadzieję. Wierzą, że ich wybraniec powstrzyma rozpętujący się chaos, a swoimi działaniami i decyzjami zapobiegnie zniszczeniu wszystkich światów.

Nadciąga Chaos…

Gdy Marek dociera do Prawii spotyka swoje ubożęcie Miłą i Perepłuta. Niesamowicie cieszy się z tego spotkania. Jednak nie przybył do świata Bogów w celach towarzyskich spotkań. Wspólnie muszą udać się do Czarnego Lasu na spotkanie z Biezdarem – wieszczym, który niemal zniszczył życie Marka. Tym razem nie spotykają się jako wrogowie.  Potężny stwór chce zawrzeć układ z Widzącym, którego nie może w żaden sposób pokonać:– Biezdar chcieć spotkać Widzący – zadudniła zmora. – Nie dopaść. Nie walczyć. Zrobić pokój.” Ile będzie kosztował Marka ten niespodziewany sojusz? Czy wywiąże się z obietnicy, którą złożył w zamian za pomoc wszystkich siedmiu wieszczych w walce z Trojanem? Czy istniejące pomiędzy Bogami niesnaski i zadawnione żale zejdą na drugi plan w obliczu zagrożenia, które może zniszczyć wszystko, co stworzyli?

Przed ostatecznym starciem Marek spotyka się z Ojcem Bogów – Świętowitem w jego Grodzie. Może zadać mu tylko jedno pytanie…. Czy zada to właściwe? Czy znajdzie sposób na pokonanie Trojana? Do bitwy dochodzi na Wielkiej Morawie. Wszyscy z niepokojem i lękiem obserwują nadciągających plugawców służących Trojanowi:

„Tak zaczynała się Wróżda. Zapomniany bóg zebrał sił na tyle, aby ruszyć z hordami do Grodu Świętowita po utracone twarze, odzyskać dawną potęgę i rozpętać pandemonium we wszystkich krainach.”

Rozpoczyna się walka Bogów i stworów z odwiecznym złem. Marek także bierze w niej udział. Czy wszyscy Bogowie staną do bitwy? Czy pokonają dumę i będą walczyć ramię w ramię z tymi, z którymi od wieków są zwaśnieni? I jaką ostatecznie rolę ma do odegrania w tym wszystkim Widzący? Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak zakończy się ta walka, kto wyjdzie z niej obronną ręką i czy Chaos zapanuje nad światami, to koniecznie przeczytajcie tą powieść. Dajcie się porwać tej pełnej słowiańskich stworów historii, której bohaterem jest adwokat o niesamowitych mocach.

Podsumowanie

Powieść „Widzący” Franciszka M. Piątkowskiego to historia, na którą z niecierpliwością czekałam. Po przeczytaniu „Powiernika” – pierwszej powieści Autora myślałam, że o słowiańskich stworach, Bogach i obrzędach wiem już bardzo dużo. Myliłam się… W „Widzącym” Czytelnik poznaje cały panteon słowiańskich Bogów oraz masę nowych, niebezpiecznych stworów. By czytający nie pogubił się w związkach i koligacjach zachodzących między Bogami, nie mylił stworów i obrzędów, Autor na końcu powieści umieścił słowniczek i chwała mu za to! To zdecydowanie ułatwia odnalezienie się w tym stopniowo odkrywanym przed naszymi oczami świecie, którego my, zwykli śmiertelnicy, nie dostrzegamy. Akcja powieści jest wartka. Niektóre dialogi wywoływały we mnie salwy szczerego śmiechu. Autor umiejętnie w treść fabuły wplata legendy o stworzeniu świata oraz wyjaśnia, jak powstało siedmiu wieszczych – nienawidzących ludzi i bogów stworów.

Marek obcując ze stworami i Bogami nieźle się „wyrobił.” Już nie jest ugrzecznionym adwokatem zważającym na słowa. Teraz to mistrz ciętej riposty nie stroniący od używania wulgaryzmów (co wcześniej mu się rzadko kiedy zdarzało). Ale chyba nie ma się co dziwić. Myślę, że na miejscu Marka stykającego się codziennie z dziwami słowiańskiego świata, też bym zmieniła swoje nastawienie do życia. I pewnie osiwiała na widok tego, co on ogląda i w czym uczestniczy. Cudownie było ponownie spotkać Miłą i Perepłuta – przyjazne stwory, na których pomoc Marek zawsze może liczyć. Bardzo przypadł mi do gustu Siemargł – bóg – pies potrafiący latać. Momentalnie skojarzył mnie się z Falkorem, jedną z postaci z „Nie kończącej się opowieści,” którą to historię, będąc dzieckiem, oglądałam w… nieskończoność. Zwroty akcji są tak nagłe, że nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć kolejnych wydarzeń. A w tej powieści, uwierzcie mi, dzieje się bardzo wiele. Świat Bogów i ich postacie zostały bardzo plastycznie i obrazowo przedstawione.

 „Widzący” Franciszka M. Piątkowskiego to nie tylko radosna historia o adwokacie, który niczym Wiedźmin zwalcza słowiańskie stwory, których nikt prócz niego nie dostrzega. Jest tu też mrok i strach przed nadciągającym chaosem. Bohater musi podjąć wiele decyzji, nawet tych, które mogą zaważyć na jego życiu. Czy wszystkie okażą się słuszne? Czy bohaterowi z pomocą Bogów uda się zapobiec nadciągającej Wróżdzie? I po co tak naprawdę potrzebne były bałwany, których Marek przez tyle czasu poszukiwał? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania, to koniecznie sięgnijcie po tą magiczną, pełną akcji powieść! Mnie zakończenie tej historii bardzo zaskoczyło. Mam nadzieję, że Autor już niedługo napisze kolejną część, chociażby po to, bym mogła dowiedzieć się po co Markowi suszony borowik i kwiat paproci…. A więc Panie Piątkowski – do dzieła!

Franciszek M. Piątkowski

Franciszek M. Piątkowski

Franciszek Marek Piątkowski – mąż Karoliny, tata Zuzi, z zawodu adwokat, z zamiłowania bloger podróżniczo-kulinarny, z wyznania rodzimowierca słowiański. żerca w lubelskiej grupie Krucze Gniazdo, autor pierwszej, nowoczesnej powieści rodzimowierczej pt. „Powiernik”. Wkrótce ukaże się druga część powieści pt. „Widzący”. Książkę można zamawiać na stronie fanpage na FB  https://www.facebook.com/Powiernikpowiesc/ lub bezpośrednio u autora.

Strony Autora

enjoye.pl

FB – enjoyTFT

Olimpia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Podobne prace

Czteropalczaści - Marcin Masłowski

Recenzja „Czteropalczaści” Marcin Masłowski | #141 |

Marcin Masłowski
Karuzela - Justyna Balcewicz

Recenzja „Karuzela” Justyna Balcewicz | #140 |

Justyna Balcewicz
Dom, który widział zbyt wiele

Recenzja „Dom, który widział zbyt wiele” Aneta Grabowska | #139 |

Aneta Grabowska
error: