Herbjørg Wassmo

#20 Recenzja „Księga Diny”

#20 Recenzja "Księga Diny"

"Księga Diny" Herbjørg Wassmo - Recenzja

Wstęp

Powieść „Księga Diny” Herbjørg Wassmo to pierwsza część Trylogii Diny. Jednak zanim ją przeczytałam, obejrzałam jej ekranizację, wielokrotnie. Film pozostanie już na zawsze w mojej pamięci. Był rewelacyjny. Maria Bonnevie jako tytułowa Dina miała do zagrania naprawdę odważną rolę i doskonale się w niej sprawdziła. Również rola Jakuba, w którą wcielił się Gerard Depardieu pozostaje na długo w pamięci. Powieść ukazała się w Polsce dopiero kilka lat po filmowej premierze. Gdy czytałam ją pierwszy raz wydała mnie się nudna i rozwlekła. Jednak całkiem niedawno odkryłam, że jest to pierwszy tom trylogii i pochłonęłam wszystkie trzy części w rekordowym wręcz czasie. Pamięć o filmie nadal we mnie pozostała, ale na nowo odkryłam wielowarstwowość tej powieści i jej piękny język. Autorka doskonale przedstawiła ciężkie życie i realia panujące w Norwegii w połowie XIX wieku. To powieść o kobiecie której osobowość i zachowanie zostało ukształtowane przez traumatyczne przeżycie z dzieciństwa.

Fagerness

Dina to córka referendarza Larsa Holma wychowująca się w majątku Fagerness. Pewnego dnia jej matka, Hjertrud ulega wypadkowi w pralni, na skutek którego umiera w męczarniach. Dina jest świadkiem zdarzenia. Po utracie żony, ojciec nie może znieść widoku córki, którą obwinia o to, co się wydarzyło. Odsyła dziewczynkę do sąsiedniego folwarku, gdzie przebywa tylko w otoczeniu zwierząt i chłopca Tomasza, który jest stajennym. Dina nie mówi, panicznie boi się wody. Pozbawiona miłości ojca, nierozumiana prze nikogo, zupełnie dziczeje. Dziś pewnie otrzymałaby specjalistyczną pomoc. W odległej XIX – wiecznej Norwegii nie było takiej możliwości. Ojciec pogrążył się w żalu, znienawidził swoje jedyne dziecko. Jednak za namową pastora Dina wraca do domu. W końcu nie godzi się, by dobrze urodzone dziecko wychowywało się w oborze, bez nauki, wśród parobków. W domu pojawia się Lorch i zostaje nauczycielem dziecka. To dzięki jego grze na wiolonczeli, dziewczynka odzyskuje głos.

Dina nie znosi czytać – akceptuje jedynie Biblię, która należała do jej matki. Nie jest stworzona do żadnych prac kobiecych. Kocha jazdę konną, wspina się na drzewa, uczy gry na wiolonczeli i fortepianie. To bardzo trudne, niepokorne i zaborcze dziecko, które dużo rzeczy egzekwuje przeraźliwym krzykiem, a tego jej ojciec nie potrafi znieść. Dzieczynka posiada ścisły umysł – potrafi doskonale liczyć w pamięci. Kocha liczby:

„Słowa cały czas kłamią. Wtedy, gdy ludzie mówią, i wtedy, gdy milczą… Ale liczby. One są prawdziwe!”

Gdy w domu pojawia się nowa żona Larsa – Dagny – Dina wręcz jej nienawidzi. Ciągle doprowadza kobietę do łez, robi jej masę psikusów. Każdy, kto próbuje ją okiełznać, ponosi porażkę i spotyka się z wymownym milczeniem i lekceważeniem. W końcu wszyscy dają za wygraną i nie starają się nauczyć jej ogłady. Odrzucona po śmierci matki, wychowująca się bez miłości, nie zna pojęcia żalu i wstydu. Nie potrafi nawiązywać relacji z innymi.

Małżeństwo

Pewnego razu dom referendarza Holma odwiedza jego przyjaciel – Jakub Grønelv. Ten 48 – letni wdowiec widząc grającą na wiolonczeli młodziutką Dinę, postanawia ją poślubić. Czym się kieruje? Czy miłością, czy raczej powoduje nim pożądanie na widok młodego, rozwiniętego ciała? Ojciec Diny zgadza się na ślub, który pozwoli mu pozbyć się z domu córki i w końcu zaznać ciszy i spokoju. Jednak dziewczyna ma inne zdanie na temat ślubu. W czasie rozmowy z ojcem dochodzi do rękoczynów. Jednak nie tylko ojciec podnosi rękę…

„Referendarz nie mógł zrozumieć, za co spotkał go taki los. Jakby już wcześniej nie było wystarczająco źle. Dziecko, które bije własnego ojca! Boże, Ty widzisz i nie grzmisz!”

Do ślubu jednak dochodzi i Dina przenosi się do majątku Reinsnes. Noc poślubna jest dla Jakuba nowym przeżyciem, uświadamia sobie, że jego żona to dziecko w ciele kobiety:

„– Całkiem inny niż u byka albo konia – rzekła z zainteresowaniem, patrząc mu prosto w oczy. (…) Poczuł, jak opuszcza go pożądanie i opada z niego męskość. Nigdy nie spotkał nikogo tak zupełnie wyzutego ze wstydu.”

Jakub przy młodej żonie przeżywa drugą młodość. Spełnia wszystkie jej zachcianki. Kupuje konia o imieniu Szatan, na którym Dina potrafi w nieskończoność galopować. Dziewczyna śpi kiedy chce, nocami budzi domowników grą na wiolonczeli, gdyż uważa, że: „Muzyka żyje najlepiej wtedy, gdy wszystko wokół umiera.” Spędza noce w altanie, pijąc na umór najlepsze wina. Jakub przymyka na wszystko oko. Jest tak zafascynowany żoną, że nie widzi niepokoju domowników, zwłaszcza jego rodzicielki – Matki Karen. Majątek zaczyna podupadać, bo Jakub nie może skupić się na prowadzeniu interesów. Dopiero po podróży wraz z Diną parowcem do Bergen uświadamia sobie, jaki jest zmęczony ekscesami żony. Podupada na zdrowiu, zaczyna stronić od Diny i szukać odrobiny spokoju. Staje się dla niej bardziej ojcem, niż mężem i kochankiem.

Pani w Reinsnes

Po kolejnej stracie Dina znów przestaje mówić. Na wszelkie pytania reaguje krzykami i jękami. Sypialnia jest jej azylem – tam spędza całe dnie, a nocami niespokojnie krąży po pokoju w podkutych butach, nie dając nikomu spać.

„Ta kobieta miała osiemnaście lat. I oczy stare jak kamienie.”

Po pewnym czasie wychodzi z letargu. Nadal nie zajmuje się gospodarstwem, ale ma smykałkę do handlu i kupiectwa. W końcu zajmuje się swoimi ukochanymi liczbami. Wkrótce rodzi syna Jakuba – Beniamina. W majątku pojawia się Laponka Stine i zostaje mamką chłopca. Diny zupełnie nie interesuje wychowywanie dziecka. Jest porywcza i nieobliczalna, niektórzy wolą schodzić jej z drogi. Jednak bardzo przejmuje się losem swoich pracowników. Gdy Stine zostaje zgwałcona, próbuje wymóc na sprawcy, by ten, poślubił skrzywdzoną dziewczynę, jednak sama poszkodowana się na to nie godzi. Rodzi córkę Hannę i wychowuje ją razem z Beniaminem.

Dina staje się prawdziwą panią w Reinsnes. Ma żelazną wolę, której nikt nie jest w stanie złamać. Jednak nadal przebywa na pograniczu światów. Często znika w nocy z sypialni i przemierza plażę. Duchy zmarłych jej towarzyszą – najczęściej widzi matkę, rozmawia z nią.

„Jam jest Dina. Która się budzi od krzyków. Uwięzły w mojej głowie. Czasami pożerają moje ciało .Obraz Hjertrud jest pęknięty (…) Jej twarz jest krzykiem, z którego wszystko pochodzi.”

W jej domu mile widziani są goście. Gospodyni ich chwilami szokuje – leży na szezlongu paląc cygaro, pije na równi z mężczyznami, ale przede wszystkim potrafi wszystkich oczarować grą na wiolonczeli. Jednym z gości jest Rosjanin – Lew Żukowski. Dina nazywa go Barabaszem. Jest zafascynowana tajemniczym mężczyzną. Nie bez wzajemności. Jednak Leo musi ja opuszczać. Od tej chwili Dina na niego czeka. Czy za każdym razem do niej wróci? Jak wpłynie na nią ciągłe, niecierpliwe czekanie? O tym przeczytajcie sami.

Podsumowanie

Powieść „Księga Diny” Herbjørg Wassmo na długo pozostaje w pamięci. To obraz kobiety, w której trauma i brak okazywania miłości w dzieciństwie, pozostawiły trwałe blizny. Na pozór Dina to silna, nieokrzesana, nie znosząca sprzeciwu i żyjąca bez żadnych granic kobieta. Jednak w głębi skrywa odrzucone dziecko, które samo musi uporać się z poczuciem winy i nigdy nie dojrzeje. Nie potrafi kochać, bo prócz matki we wczesnym dzieciństwie nikt jej nie okazywał miłości. Nie nawiązuje z nikim bliskich relacji. Dzieje się tak tylko na chwilę, gdy Dina czegoś bardzo chce. Moim zdaniem jest to postać tragiczna. Autorka pokazuje nam również pełne znoju i trudów życie ludzi żyjących w połowie XIX wieku w Norwegii. Opisy przyrody są bardzo obrazowe, akcja i fabuła specyficzne, często przerywane dziwacznymi przemyśleniami Diny. Interesujący jest też wątek rozmów bohaterki ze zmarłymi, którzy ciągle są blisko, obserwują każdy jej ruch. Książka robi wrażenie i warto ją przeczytać.

Olimpia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne prace

Świat bez świtu - Radmior Darmiła

Recenzja „Świat bez świtu” | #133 |

Radomił Darmiła
Pieśń słowika - Agata Suchocka

Recenzja „Pieśń słowika” | #132 |

Agata Suchocka
Wiele do stracenia - Marek Marcinowski

Recenzja „Wiele do stracenia” | #131 |

Marek Marcinowski
error: