Tomasz Cze

#108 Recenzja „Komornik, czyli śmieszna opowieść o emigracji”

#108 Recenzja "Komornik, czyli śmieszna opowieść o emigracji"

"Komornik, czyli śmieszna opowieść o emigracji" Tomasz Cze

Recenzja

Październik 2020

Wstęp

Powieść „Komornik, czyli śmieszna opowieść o emigracji” autorstwa Tomasza Cze to połączenie komedii i kryminału. W swoją historię Autor wplótł bardzo wiele wątków biograficznych. Jego życie w Polsce było pasmem niepowodzeń. Za cokolwiek się zabierał, wychodziła z tego totalna klapa. Zmęczony walką z nieuczciwością i biurokracją postanowił odmienić swój los i wyjechał do Irlandii. Przedstawił Czytelnikowi trudne początki życia na emigracji. Problemy z komunikacją wynikającą ze słabej znajomości języka angielskiego. Ukazał różne sylwetki Polaków, którzy postanowili pracować i żyć na obczyźnie. Wszystko to okrasił doskonałym humorem. Były momenty, gdy wybuchałam śmiechem, ale także chwile zastanowienia nad losem polskiego emigranta. Doskonale bawiłam się czytając tę powieść.

Polska

Bohater tej historii urodził się w Częstochowie. Poznajemy stopniowo jego dzieciństwo i wczesną młodość. Jako młody chłopak został ojcem i przez pewien czas próbował stworzyć szczęśliwe małżeństwo z kobietą starszą od niego. Nie udało się… Tomek od początku kombinował, jak „pójść na swoje”. Gdy poznał Alicję, postanowił otworzyć własną firmę. Mimo usilnych starań ich działalność związana z bakaliami nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Zamiast bogactwa pojawiły się długi. Życie stało się dla obojga ciężkie. Tomasz rozczarował się swoim krajem. Nieuczciwością, ciągłymi przeszkodami oraz ogromną biurokracją:

„W Polsce, gdzie nic nie da się zrobić bez kombinowania i kradzieży. W Polsce, gdzie żyje się ciągle w biegu. Ale nie w zwykłym biegu. To nie jest bieg do celu, jakikolwiek ktoś sobie zamierzy… To jest pogoń, będąca równocześnie ucieczką… Pogoń za dłużnikiem oraz ucieczka przed wierzycielem. A teraz wiem, że nawet jak schwycę tego, co ucieka, to ten z tyłu pożre nas obu”.

Przez pewien czas oboje próbowali jakoś funkcjonować w polskich realiach. Firma padła zanim na dobre się rozkręciła. Długi spędzają im sen z oczu. Wraz z Alicją intensywnie rozmyślają, w jaki sposób wybrnąć z tej sytuacji. Do głowy przychodzi im tylko jedna możliwość – trzeba wyjechać z Polski… Tomasz jest stolarzem, ma fach w ręku, więc ze znalezieniem pracy nie powinno być problemu. Wybór pada na Irlandię. Tak zaczyna się zupełnie nowy rozdział w życiu bohatera.

„Szukając własnej ziemi obiecanej zwiedziłem ładny kawałek Europy. Szukając własnej ziemi obiecanej zwiedziłem również brzydki kawał Europy. (…) Wybrałem Irlandię.”

Irlandia

Tomasz wyjechał. Już sama podróż była pełna humoru. Sytuacja na lotnisku i później, zaraz na miejscu. Nagle bohater znalazł się w zupełnie innych realiach. Trafił na przyjaznego pracodawcę, który pomógł mu odnaleźć się w nowym miejscu. Będąc stolarzem bez problemu znalazł pracę. Po pewnym czasie jego ukochana Alicja również przyjechała do Irlandii. Tomek spotkał na swojej drodze wielu Polaków, zaczął niektórym z nich pomagać, ale nie robił tego z pobudek altruistycznych. Stąd jego przydomek – Komornik. Co takiego robi bohater i dlaczego tak został nazwany, tego dowiecie się czytając tę powieść. W tej historii znajdziemy różne typy Polaków. Dowiemy się, dlaczego zdecydowali się porzucić dotychczasowe życie i wyjechać w nieznane. Autor ujawnia nasze narodowe przywary. Polak wie wszystko najlepiej, jest specjalistą w każdej dziedzinie.

Jednak w Irlandii praca wygląda zupełnie inaczej. Bardzo rozbawił mnie fragment o polskich tynkarzach. Otóż w Irlandii tynkowanie sufitów to bardzo ciężka praca, wymagająca wielu umiejętności. Nagle ktoś, kto dwadzieścia lat wykonywał tę pracę, odkrywa, że tutaj musi się wszystkiego uczyć od nowa. Mamy tutaj bardzo dużo śmiesznych sytuacji i ogrom humoru. Śmiałam się do łez, gdy czytałam rozmowy Polaków z Irlandczykami. Tylko nam się wydaje, że wiemy, co mówimy w obcym języku. Dla rozmówcy brzmi to inaczej i ma inne znaczenie. Tutaj doskonale oddany został humor sytuacyjny. Wszystko układa się w życiu Tomasza bardzo dobrze. Do momentu, gdy do Irlandii przyjeżdża Artur. Chłopak spod ciemnej gwiazdy. Uciekł z kraju przed wymiarem sprawiedliwości i w nowym miejscu również kombinuje, jak zarobić, a się nie narobić. Przez niego Tomasz i wpada w tarapaty. Jak z tego wszystkiego wybrnie, dowiecie się, czytając tę zabawną powieść.

Podsumowanie

"Komornik" Tomasz Cze

Powieść „Komornik, czyli śmieszna opowieść o emigracji” autorstwa Tomasza Cze to komedia biograficzno-kryminalna. Autor napisał historię z wątkami biograficznymi. Tytułowy Komornik rozczarowany życiem i pasmem niepowodzeń w kraju rodzinnym, wyjechał do Irlandii. Powieść jest napisana prostym językiem i opisuje losy zwykłych ludzi, którzy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i pomóc losowi. Książka jest pełna humoru. Śmiałam się do łez czytając, jak Polacy próbują porozumieć się z Irlandczykami. Nie wychodzi im to najlepiej. Pracodawcy myślą nawet, że w Polsce jemy mięso z biedronek… Chwilami miałam wrażenie, że pewne opisane sytuacje były przerysowane, ale i tak bardzo dobrze się bawiłam, czytając o losach Polaków, próbujących pracować i mieszkać w Irlandii.  W swoją fabułę Autor wplótł bardzo dużo różnego rodzaju żartów i śmiesznych powiedzonek:

„A teraz zawartość portfela znika jak Europejczyk w wiosce kanibali”.

W Irlandii odkrył, że życie może wyglądać zupełnie inaczej. Prócz opisów własnych dziejów przybliżył także sylwetki Polaków i ujawnił nasze narodowe przywary. Książka skłania również do refleksji. Dlaczego jedni wyjeżdżają i potrafią się odnaleźć w nowej rzeczywistości? Wzbogacają się, ściągają bliskich. Z kolei inni wracają jeszcze biedniejsi i zmęczeni życiem, niż przed wyjazdem. Dlaczego tak się dzieje? Co Polacy robią po pracy? Czy doskwiera im tęsknota za Ojczyzną? Tomasz Cze, bazując na własnym doświadczeniu, opisał, jak to wszystko wygląda. Przedstawił różnych ludzi. Jedni przyjeżdżali, by uciec przed przeszłością i się wzbogacić, inni z ciekawości, bądź za namową bliskich. Są też tacy, którzy przyjechali, by kombinować i cwaniakować. Ja osobiście podziwiam ludzi, którzy rzucają całe swoje życie i jadą w obce strony, by szukać szczęścia. Czy Tomek jest szczęśliwy? O tym dowiecie się, czytając tę powieść.

Kilka słów o powieści

Olimpia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne prace

Czteropalczaści - Marcin Masłowski

Recenzja „Czteropalczaści” Marcin Masłowski | #141 |

Marcin Masłowski
Karuzela - Justyna Balcewicz

Recenzja „Karuzela” Justyna Balcewicz | #140 |

Justyna Balcewicz
Dom, który widział zbyt wiele

Recenzja „Dom, który widział zbyt wiele” Aneta Grabowska | #139 |

Aneta Grabowska
error: