Radomił Darmiła

Recenzja „Świat bez świtu” | #133 |

Recenzja "Świat bez świtu" | #133 |

"Świat bez świtu" Radomił Darmiła

Recenzja

Październik 2020

Wstęp

Wyobraźcie sobie, że budzicie się ze snu, a wokół otacza Was mrok. Słońce nie pojawia się na nieboskłonie, a świat ogarniają ciemności… O takim świecie przeczytacie, sięgając po debiutancką powieść „Świat bez świtu” autorstwa Radomira Darmiły od Wydawnictwa IX. Jest to historia fantasy, osadzona w postapokaliptycznych realiach. Autor zabiera nas w miejsce, które dawno porzucili bogowie. W Ostatecznej Bitwie pokonali oni Naukturów i udali się wraz z częścią ludzi do Dworców Wszechojca, by wspólnie świętować zwycięstwo:

„Jawasz Gromowładny, Margolis Promienisty, Askalon Szybkonogi – oni wszyscy odeszli i nie mają żadnego powodu, by powrócić. Ty byś wróciła na ich miejscu, Ika? Bogowie żyli teraz w Dworcach Wszechojca gdzieś hen, poza niebem, świętując zwycięstwo nad Naukturami”.

Na zasnutym mrokiem świecie pozostali tylko ci, którzy od zawsze żyli na marginesie społeczeństwa: żebracy, niewolnicy, dziwki i bandyci. Wszyscy znaczący przedstawiciele ludzkości dostąpili zaszczytu obcowania z bogami. Reszta musi spróbować przetrwać w mało przyjaznym świecie. Świecie, gdzie brakuje Słońca, gdzie wszystko powoli się rozpada, a postrachem stają się istoty z mroku…

Wik i Ika

Dwadzieścia lat później niedobitki ludzkości nadal wierzą w powrót bogów. Ci, którzy pamiętają świt, pragną znów zobaczyć Słońce. Są też tacy, którzy tylko o nim słyszeli… Należy do nich Ika Karelka – wychowanka świątyni.

„Każdy starszy od niej o więcej niż dwa-trzy lata musiał pamiętać czasy, gdy słońce wędrowało po niebie, zamiast ledwo wychylać rąbek znad horyzontu. Jako dziecko uwielbiała wysłuchiwać historii o gorących letnich dniach, polach zalanych jaskrawym światłem, zielonych gajach”.

Wierzy ona samozwańczym kapłanom, do czasu… Gdy w krwawej ofierze zostaje złożony jej jedyny przyjaciel, Kardar, dziewczyna odkrywa, że świątynia nie jest bezpiecznym miejscem i z niej ucieka. Na swojej drodze spotyka Wika Ponarusa, wojownika pragnącego dokonać czynów, o których bardowie będą śpiewać w swoich pieśniach. Ika okłamuje mężczyznę. Twierdzi, że została porwana przez kapłanów z bogatego domu w Akagatanie. Wik postanawia pomóc jej dotrzeć do rodziny. Jednak nie jest to bezinteresowne. Ponarus liczy na zdobycie sławy i dużą nagrodę. Tak zaczyna się pełna przygód i niebezpieczeństw podróż. Postać Wika bardzo przypadła mi do gustu. To wojownik, który w mojej wyobraźni jest połączeniem wikinga i Conana Barbarzyńcy. Mrukliwy, humorzasty, cyniczny i potrafiący rzucać cięte riposty.

Wędrówka

W czasie wędrówki do Iki i Wika przyłączają się kolejni uczestnicy wyprawy. Wszyscy zmierzają w jedno miejsce, by osiągnąć wspólnie cel. Czy tak jest naprawdę? Wędrowców na pierwszy rzut oka nic nie łączy. To osoby skrajnie różne – od aparycji, poprzez charakter – aż po poglądy i marzenia. Każdy bohater skrywa własne sekrety, niby idą razem, ale każdy w tej wyprawie liczy na zupełnie inny jej efekt. Oprócz Wika bardzo podobała mnie się postać Tukuletki. Kim ona jest? Jaką rolę odegra w całej tej historii? Tego dowiecie się, czytając „Świat bez świtu”. Śladem drużyny, której przewodzi Wik, podążają wysłannicy świątyni, których jedynym celem jest przyprowadzenie do kapłanów Iki. Dlaczego dziewczyna jest dla nich tak ważna, że ryzykują własnym życiem? Dodatkowo wszyscy muszą strzec się mrocznych istot, którym słońce nie jest potrzebne, by sprawnie funkcjonować.

Autor w umiejętny sposób, stopniowo odsłania przed nami wykreowany przez siebie świat. Wędrujemy wraz z bohaterami i odkrywamy jego mroczne realia, sekrety uczestników wyprawy, ich słabości i zalety. Powieść jest mroczna, ale zawiera bardzo dużo humoru. Dialogi i niektóre barwnie opisane sytuacje sprawiały, że wybuchałam gromkim śmiechem. Wik, który ma być niezwyciężonym bohaterem, ciągle wpada w tarapaty i to jego muszą ratować towarzysze. A przecież miało być inaczej. Koniecznie przeczytajcie, co wyprawia Wik, czego mu najbardziej brakuje i o czym marzy:

„– Byle nie złoto — powiedział Wik. – Albo diamenty czy inne śmiecie. Raz kiedyś jeden taki palant chciał mi dać rzeźbę. Arcydzieło, mówi, heban. W dupę se hebanodzieło wsadź, człowieku. Sól, pieprz, wino, to jest waluta”.

Zakończenie tej historii jest zaskakujące nie tylko dla Czytelnika. Również wędrowcy odkryją wiele prawd: o sobie, świecie i bogach. Koniecznie sięgnijcie po tę powieść i przekonajcie się, czy w świecie zasnutym mrokiem, gdzie zabrakło nadziei, istnieje szansa na to, że Słońce znów opromieni jałowe i szare pustkowia, a bogowie spojrzą na ludzi łaskawym okiem.

Podsumowanie

Świat bez świtu - Radmior Darmiła

Debiutancka powieść „Świat bez świtu” autorstwa Radomira Darmiły to historia, od której nie mogłam się oderwać. Radomir Darmiła to pseudonim, pod którym skrywa się człowiek obdarzony niesamowitym humorem. Autor stworzył mroczny i jałowy świat, gdzie krwawe opisy przeplatają się z sytuacjami, które sprawiają, że można „rwać boki ze śmiechu”. Wynika to z samej kreacji bohaterów i ich rozmów. Chwilami zastanawiałam się, czy to na pewno jest postapokaliptyczna powieść fantasy, a nie przypadkiem dobra komedia. Niesamowicie ciekawie zobrazowany świat, pełnokrwiści bohaterowie i cel, który im przyświeca, sprawiają, że chcemy więcej… Po lekturze odczuwam wielki niedosyt i liczę na to, że Autor jeszcze kiedyś pozwoli mi wrócić do stworzonego przez siebie świata i poznać dalsze losy bohaterów.

Powieść polecam miłośnikom mrocznego fantasy, ale zaznaczam: bądźcie gotowi na zdrową dawkę śmiechu! Autor stworzył pełnokrwiste postaci, z którymi się zżyjecie. Jednych bohaterów polubicie bardziej, innych mniej, ale nawet te z pozoru negatywne przypadną Wam do serca. Miłośnicy mitologii znajdą tutaj bardzo wiele „smaczków” i odniesień związanych z ich ulubionymi mitami. Ja zwróciłam szczególną uwagę na te nordyckie i greckie, ale pewnie znajdziecie ich więcej. To doskonała lektura dla fanów fantastyki, ale także dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tym gatunkiem. „Świat bez świtu” to powieść pełna akcji, nagłych zwrotów fabularnych i niebanalnych bohaterów, która na długo zostanie w mojej pamięci. Liczę, że już wkrótce Autor ponownie mnie zaskoczy!

Kilka słów o książce

Olimpia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne prace

Pieśń słowika - Agata Suchocka

Recenzja „Pieśń słowika” | #132 |

Agata Suchocka
Wiele do stracenia - Marek Marcinowski

Recenzja „Wiele do stracenia” | #131 |

Marek Marcinowski
Przypadek? Nie sądzę! Michał Krawczyk

Recenzja „Przypadek? Nie sądzę!” | #130 |

Michał Krawczyk
error: