Hilary Mantel

#47 Recenzja „Kogo śmierć nie sięgnie” Tom 3

#47 Recenzja "Kogo śmierć nie sięgnie" Tom 3

"Kogo śmierć nie sięgnie" Tom 3 Hilary Mantel

Recenzja

Wstęp

Powieść historyczna „Kogo śmierć nie sięgnie” Hilary Mantel została wydana w trzech tomach. Akcja trzeciego tomu przypada na lata 1792-1794. Po długim procesie i uwięzieniu król Ludwik XVI zostaje skazany za zdradę stanu. Trafia na szafot 21 stycznia 1793 roku. To wydarzenie otwiera kolejny etap rewolucji. Kilka miesięcy później (16 października 1793), mimo obietnic o bezpieczeństwie ze strony Dantona, ścięta zostaje także znienawidzona przez lud królowa – Maria Antonina, pogardliwie nazywana Wdową Capet. Rewolucja zbiera swoje krwawe żniwo. Nikt nie może czuć się bezpiecznie – nawet sami jej twórcy.

W cieniu gilotyny

Robespierre dalej intensywnie pracuje nad głównymi założeniami Republiki. Danton i Camille nadal żyją „pełną piersią,” dalej się bawią, bogactwo uderza im do głowy. Jednak Danton wykorzystuje rewolucję także do własnych, prywatnych celów. W pewnych „ciemnych” interesach pomaga mu jego przyjaciel – Fabre. Zaczyna być dość wyraźnie widoczna rywalizacja pomiędzy Dantonem, a Robespierrem. W tym czasie kraj ogarnia Wielki Terror. Ludzie są masowo skazywani przez trybunały i ścinani. Nikt nie czuje się pewnie i bezpiecznie. Giną nie tylko przeciwnicy rewolucji, ale także ci, którzy ją tworzyli. Maximilien Robespierre tłumaczy taki stan rzeczy następująco:

„Terror to nic innego tylko sprawiedliwość – szybka, surowa i nieugięta; stanowi nie tyle osobną zasadę, co konsekwentne zastosowanie norm demokracji do najpilniejszych potrzeb naszego kraju… Rządy Rewolucji to despotyzm wolności wobec przemocy tyranów.”

Tylko że tyran, za jakiego uważano Ludwika XVI, został ścięty. Teraz frakcje polityczne zaczynają krwawą walkę o władzę. Każdy może paść ofiarą pomówienia i trafić na ławę oskarżonych. Camille Desmoulins przedstawia te wydarzenia następująco:

„Krótko mówiąc, pod tamtymi rządami zgon naturalny kogoś z ludzi znanych był wypadkiem tak niezwykłym, że wieść o nim przechodziła z ust do ust, a historycy dawali o tym wpis w annałach, by wydarzenie zachować dla potomności. Jeden z annalistów odnotował, że pewien pontyfik nazwiskiem Pizonjusz skonał we własnym łożu, co powszechnie uznano za cud.”

Panuje strach i tak naprawdę rozpoczyna się bezprawie. Ludzie są ścinani bez procesu. Tymczasem Danton traci swoją żonę Gabrielle. Kobieta nagle podupada na zdrowiu i umiera. Danton jest załamany, traci sens życia. Po wszystkich swoich ekscesach, dopiero po utracie Gabrielle, uświadamia sobie, jak bardzo ją kochał. Jednak jego przyjaciele nie pozwalają długo tkwić mu w tym stanie. W końcu sprawy rewolucji potrzebują swojego najlepszego oratora. Jak dla mnie kobieca postać Gabrielle jest tragiczna. Kochała Dantona, ale jednak nigdy nie pojmowała w pełni jego oddania dla spraw politycznych. Rewolucja absolutnie jej nie interesowała. W przeciwieństwie do żony Camille’a – Lucile, która była polityką bardzo zafascynowana. Żal mi żony Dantona, która pragnęła spokojnego życia u boku ukochanego mężczyzny. Jednak sprawa rewolucji i udział Dantona w tym wszystkim, zdecydowanie ją przerosły.

Rewolucja pożera swoje dzieci

Powstałe frakcje polityczne wzajemnie się zwalczają. Każdy szuka czegoś z przeszłości rywala, co może zagrozić jego pozycji w świecie politycznych „przepychanek.” Na jaw wychodzą pewne konszachty Dantona z innymi mocarstwami oraz arystokracją. We wszystko jest też uwikłany wieloletni przyjaciel Dantona – Fabre, niespełniony artysta usilnie chcący osiągnąć sukces i pracujący nad sztuką swojego życia: „Maltańską pomarańczą.” Jednak nie będzie mu dane jej ukończyć. Maximilien Robespierre wszystkich ich oskarża. Poplecznicy Dantona zostają osądzeni przez wrogi im trybunał. Najgłośniejszy jest proces samego Dantona, Fabre’a oraz Camille’a Desmoulinsa. Niestety, Robespierre nie uchronił swojego przyjaciela przed wyrokiem śmierci. Czy nie mógł tego zrobić? A może tak naprawdę nie chciał? Mimo usilnych prób obrony ze strony Dantona, wszyscy oskarżeni trafiają na szafot. Danton ma zostać ścięty jako ostatni: „Ogląda każdą śmierć po kolei, aż w końcu rusza przyjąć własną.”

Zwraca się do kata:

„- Sanson

-Tak, obywatelu Danton?

– Pokaż moją głowę ludowi. Jest tego warta.”

Ta scena jest bardzo wymowna. Danton do samego końca zachował zimną krew, choć pewnie był przerażony widząc śmierć swoich przyjaciół. Robespierre w ten sposób pozbył się swojego największego rywala. Poświęcił nawet w tym celu swojego najlepszego przyjaciela. Jednak, jak wiemy z kart historii, rządy tego dyktatora niedługo później zostały obalone. Maximilien Robespierre został aresztowany i bez procesu trafił na szafot. A więc śmierć dosięgnęła nawet jego.

Podsumowanie

Trzeci tom trylogii „Kogo śmierć nie sięgnie” Hilary Mantel ukazuje nam kolejny etap w dziejach rewolucji, którego początkiem było ścięcie Ludwika XVI. Lud pada ofiarą Wielkiego Terroru. Giną setki ludzi. Jednak zabrakło mi tutaj obrazowych opisów tej masakry. Raczej książka jest „przegadana.” O większości wydarzeń czytelnik dowiaduje się w czasie spotkań trybunałów i frakcji politycznych. Zdecydowanie zabrakło mi tutaj sugestywnych i plastycznych opisów samych egzekucji. Nie ma w tym tomie napięcia, które powinno towarzyszyć nam w czasie czytania o tych krwawych wydarzeniach. Za to polityki jest aż zbyt dużo. Chwilami powieść staje się nużąca przez ciągłe opisy spotkań poszczególnych ugrupowań politycznych. Szkoda, że autorka lepiej nie wykorzystała potencjału tkwiącego w historii Wielkiej Rewolucji Francuskiej i w tym tomie nie zbudowała odpowiedniego napięcia.

Głównie w powieści dominował Danton i Camille. Robespierre przez wszystkie trzy tomy pozostawał jakby z boku, oderwany od rzeczywistości, którą tworzyli jego rywal Danton i przyjaciel Camille Desmoulins. Jednak ostatecznie ten dyktator, pomimo zapewnień, że brzydzi go przemoc, doprowadził do wybuchu Wielkiego Terroru, a także do skazania swojego najlepszego przyjaciela. Jak dla mnie to niezły był z niego hipokryta. Mały człowieczek skrywający się w cieniu, który wywołał takie zmiany w historii Francji i Europy. Jednak, jak wiemy z kart podręczników do historii, sam także nie uniknął morderczego ostrza gilotyny.

Zdecydowanie najbardziej podobał mnie się pierwszy tom trylogii, gdzie dopiero rodziła się w umysłach młodych prawników myśl o wywołaniu rewolucji. Drugi tom jeszcze oferował jakąś dozę napięcia, ale niestety trzeci tom zupełnie nie oddawał ducha Wielkiego Terroru. Jednak polecam całość wszystkim tym, którzy chcą lepiej poznać historię i kolejne etapy Wielkiej Rewolucji Francuskiej.

Olimpia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne prace

Świat bez świtu - Radmior Darmiła

Recenzja „Świat bez świtu” | #133 |

Radomił Darmiła
Pieśń słowika - Agata Suchocka

Recenzja „Pieśń słowika” | #132 |

Agata Suchocka
Wiele do stracenia - Marek Marcinowski

Recenzja „Wiele do stracenia” | #131 |

Marek Marcinowski
error: