Bernard Cornwell

#35 Recenzja „Excalibur”

#35 Recenzja "Excalibur"

"Excalibur" Bernard Cornwell

Recenzja

Wstęp

Powieść „Excalibur” to ostatni tom Trylogii arturiańskiej Bernarda Cornwella. W tej części dowiemy się, czy Artur, osłabiony militarnie po wcześniejszych walkach, zdoła zatrzymać Saksonów. Ostatni raz zanurzymy się w mrocznych czasach w historii Brytanii. Wątki rozpoczęte w poprzednich tomach trylogii zostaną wyjaśnione i zakończone. Czy uda się ostatecznie pokonać Saksonów i kto odegra kluczową rolę w ostatniej bitwie? Czy spełnią się słowa przepowiedni, która spoczywa na barkach Derfla? Jakie to będzie miało dla wszystkich znaczenie? Merlin i Nimue pragną powrotu starych bogów. Przez lata przygotowywali się do wielkiego rytuału. Czy uda im się go dopełnić? I jak potoczą się dalsze losy Ginewry i Artura? Przeczytajcie!

Mai Dun

Merlin i Nimue zdobyli trzynaście skarbów Brytanii, które przed wiekami podarowali mieszkańcom starzy bogowie. Teraz przygotowują się do rytuału, którego celem jest ich przywołanie. Wierzą, że dzięki temu Brytania zostanie uratowana przed Saksonami, ale także przed krzewieniem się nowej religii. Rozpalają wielkie ogniska i zaczynają krwawy rytuał. Muszą złożyć bogom w ofierze dzieci, w których żyłach płynie królewska krew. Czy Arturowi uda się powstrzymać szalonych druidów? Czy uchroni przed śmiercią tych, których kocha? Jak jego działanie odebrane zostanie przez ludzi? Artur, który jest nazywany nieprzyjacielem Boga przez chrześcijan, walczy również z dawnymi, pogańskimi bogami. Już w nich nie wierzy. Uważa, że to nie bogowie uratują Brytanię przed Saksonami. Czy zrobi to on? A może jednak ktoś przyjdzie mu z pomocą? „Los jest nieubłagany, to wróg wszelkiej szczęśliwości.” To słowa, które bardzo często powtarza Merlin. Czy można jednak w jakiś sposób wpłynąć na los?

Klątwa

Derfel, narrator całej trzytomowej historii Brytanii z okresu walki Artura z najeźdźcami, musi pokonać własnych wrogów. Ostatecznie rozprawić się z przeszłością. Jego przeznaczenie się wypełni. Ukochana kobieta Derfla, matka jego dzieci – Ceinwyn zapada na straszną chorobę, która przypomina dżumę. Kobieta wije się z bólu. Derfel podejrzewa, że ktoś rzucił na nią klątwę. Jednak kto to zrobił i dlaczego? Wojownik wyruszy w niebezpieczną podróż, by odkryć przyczynę cierpienia Ceinwyn. Czy będzie w stanie samemu się poświęcić, by ją uratować? Mnie bardzo zaskoczyła ta część opowieści o przyjacielu i najlepszym wojowniku Artura. Była mroczna i przerażająca. W pełni ukazała jak od przyjaźni można przejść do nienawiści i chęci zemsty za wszelką cenę i kosztem wszystkich i wszystkiego.

Mynydd Baddon

To wzgórze, na którym dochodzi do ostatecznej bitwy z Saksonami. Będzie ona miała historycznie bardzo duże znaczenie w dalszych losach Brytanii. Derfel wraz ze swoimi nielicznymi wojownikami został zaskoczony i zaatakowany. Z trudem się broni. Czy Artur przybędzie z posiłkami? A może pomoc nadejdzie zupełnie niespodziewanie? Na polu bitwy towarzyszy Derflowi Ginewra. W poprzednich tomach żona Artura nie lubiła Derfla i przy każdej okazji mu to okazywała. Teraz, gdy została porzucona i uwięziona w klasztorze, postanawia właśnie jego prosić o pomoc. Pilnowana przez Morganę – przyrodnią siostrę Artura, marzy o lepszym życiu. Artur zawsze chciał żyć w spokoju i mieć gromadę dzieci. Ginewra chciała jednak od życia czegoś więcej. „Macierzyństwo nie jest żadnym osiągnięciem, to nieuchronność…” Dlatego w „Nieprzyjacielu Boga” wyznawała kult Izydy, co wpłynęło na jej relacje z mężem. Teraz Ginewra chce działać. Jaki wpływ będzie miała jej obecność u boku Derfla w czasie bitwy? Czy uda się odnieść zwycięstwo? Jak potoczą się dalsze losy Artura, Ginewry Derfla i Merlina wraz z Nimue? Koniecznie przeczytajcie!

Podsumowanie

Powieść „Excalibur” to ostatni tom Trylogii arturiańskiej Bernarda Cornwella. Niestety to już koniec przygód Artura i jego przyjaciół, oraz wrogów. Ostatni tom zamyka wątki, które rozpoczęły się w poprzednich częściach. Przeznaczenie bohaterów się wypełnia. Toczą swoją ostatnią bitwę, która ma zaważyć na losach całej Brytanii. Autor zabrał nas w niesamowitą podróż. Stworzył wyrazistych bohaterów. Obrazowo przedstawił życie ówczesnych ludzi – ich lęki, wierzenia, marzenia. Zżyłam się z niektórymi bohaterami „Trylogii arturiańskiej” i bardzo żałuję, że to już koniec ich przygód.

Jeśli lubicie czytać o mrocznych czasach, wojnach, dawnych rytuałach, to ta trylogia spełni Wasze oczekiwania. Jej akcja jest wartka, autor stworzył wiele wątków, które w ostatnim tomie znajdują wyjaśnienie. Dodatkowo cała historia o Arturze i jego wojownikach ma historyczne podłoże. Zapomnijcie o wszystkich legendach o Rycerzach Okrągłego Stołu, Camelocie, bohaterskim, Lancelocie, niepokonanym Merlinie. Bernard Cornwell stworzył zupełnie inną historię. To opowieść mroczna i krwawa, którą będziecie czytać z wypiekami na twarzy i nawet nie zorientujecie się, kiedy dotrzecie do ostatniej strony.

Olimpia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne prace

Świat bez świtu - Radmior Darmiła

Recenzja „Świat bez świtu” | #133 |

Radomił Darmiła
Pieśń słowika - Agata Suchocka

Recenzja „Pieśń słowika” | #132 |

Agata Suchocka
Wiele do stracenia - Marek Marcinowski

Recenzja „Wiele do stracenia” | #131 |

Marek Marcinowski
error: