Alicja Elżbieta Halatówna

#33 Recenzja „Spełnione marzenia. Historia prawdziwa.”

#33 Recenzja "Spełnione marzenia. Historia prawdziwa."

"Spełnione marzenia. Historia prawdziwa." Alicja Elżbieta Halatówna

Recenzja

Wstęp

„Spełnione marzenia” Alicji Elżbiety Halatówny to powieść romantyczna, w której czytelnik prócz historii miłosnej odnajdzie także kilka innych wątków. Osobiście bardzo rzadko sięgam po tego typu powieści. Nie jestem ich miłośniczką. Początkowo powieść mnie męczyła. Jej język i wątek romantyczny do mnie nie przemawiały. Julia wydawała mnie się bardzo niedojrzała jak na prawie sześćdziesiąt lat. Jednak szybko sobie uświadomiłam, że to chyba ja mam problem. Czy to, że ktoś jest starszy ma oznaczać, że życie ma już nie być radosne i szalone? Czy oczekiwałam, że Julia jako wdowa będzie tylko chodzić do kościoła i dziergać na drutach? Otóż nie! Autorka ukazuje nam obraz silnej i niezależnej kobiety. Jej życie nie zawsze było usiane różami. Po stracie męża musiała je drastycznie zmienić. To kobieta, która wie, czego chce, jest dobrze zorganizowana. Po prawie czterdziestu latach, pod wpływem impulsu, Julia nawiązuje kontakt ze swoją pierwszą miłością – Romanem.

Samotność

Julia ma wielu przyjaciół i kochające dzieci. Najbardziej przypadła mi do gustu jej przyjaciółka Elka. Ich rozmowy i wyprawy na zakupy są bardzo zabawne. To niesamowity obraz kobiet, które mimo przeciwności losu nadal potrafią cieszyć się życiem. Uwielbiałam ich rozmowy, w których często się przekomarzały:

„– A ty po polsku nie rozumiesz, jak się do ciebie mówi?

 – Rozumiem, ale jak się po polsku mówi całymi zdaniami, a nie sra zgłoskami – oświadczyła.”

Kobiety bardzo często się spotykają. Mimo, że nigdy nie są same, to jednak doskwiera im samotność. Marzą, o tym, by dzielić z kimś resztę życia.

„– Wiesz, Ela, nigdy nie myślałam, że będę żyła w samotności. Starość kojarzyła mi się z drugą osobą. Starość to wieczorem herbata wypita razem, przecież nie trzeba cały czas kłapać dziobem, może być w milczeniu, ale razem! Film obejrzany, nieważne jaki, ważne, że razem!

– A ty myślisz, że ja co? Tak samo! Mam identyczne odczucia. Nigdy nie myślałam, że w sobotni wieczór będę z tobą wino chlać! Sto razy wolałabym z moim Tadziem.”

W życiu Julii pojawia się Waldek. Od trzech lat prowadzą intensywne rozmowy na Facebooku. W końcu dochodzi do spotkania. Elka bardzo dopinguje Julię. Uważa, że miała szczęście i trafiła na faceta, który jest w niej zakochany. Jednak myśli Julii zaprząta Roman – jej młodzieńcza miłość. Kogo wybierze ostatecznie Julia?

Romek

Po ponad czterdziestu latach Julia odnajduje Romana i nawiązuje z nim kontakt. Początkowo tylko rozmawiają, jednak po pewnym czasie Roman zaczyna ją odwiedzać. Wspólnie przypominają sobie swoje relacje sprzed lat. Zastanawiają się, czemu się rozstali. Julia jest bardzo zafascynowana mężczyzną. Zaczyna żyć tylko dla niego. Czeka na każdą rozmowę. Jej relacje z przyjaciółmi i rodziną schodzą na drugi plan. Wszystko kręci się wokół ukochanego. Czy jednak Roman ma takie same odczucia?

„Miałam wrażenie, że między nami zawiązała się niewidzialna więź, która łączyła nas mimo odległości w czasie i przestrzeni. Minęły lata, zdawałoby się, że zapomnieliśmy o sobie, a tymczasem wyglądało na to, że wręcz przeciwnie – tęskniliśmy za sobą bardziej niż kiedykolwiek. Wtedy mieliśmy siebie na wyciągnięcie ręki. Byliśmy dzieciakami, ale nasze uczucie było dojrzałe na tyle, że przetrwało lata. Minęło ich wiele, ponad czterdzieści, a my umiemy ze sobą rozmawiać jak starzy znajomi. Jakby czas stanął w miejscu i tylko odbicie w lustrze mówiło, że jesteśmy starsi.”

Im dalej, tym bardziej zła byłam na Romana. Jakoś go nie polubiłam. Jak dla mnie to bardzo toksyczny facet. Julia miała uporządkowane życie, a on je wywrócił do góry nogami. Zakochana Julia nie słucha rad przyjaciół i rodziny. Głęboko wierzy, że będzie z Romanem na stałe. I tu jest problem – Romek jest żonaty, ma wygodne i ułożone życie. Oczywiście, ciągle Julii opowiada, że jest bardzo nieszczęśliwy. Chwilami miałam wrażenie, że wręcz ją zarzuca swoimi problemami. Julia jest bardzo wyrozumiała, czeka na niego. Mężczyzna obiecuje, że będą razem, gdy tylko pozamyka swoje sprawy. Jednak czy można czekać w nieskończoność? Czy Roman rzeczywiście aż tak kocha Julię, by zrezygnować ze swojego życia? Przeczytajcie!

Podsumowanie

„Spełnione marzenia. Historia prawdziwa.” Alicji Elżbiety Halatówny to historia miłości, która po wielu latach powraca z niesłychaną siłą. Choć osobiście nie przepadam za powieściami romantycznymi, to w tej znalazłam także inne wątki. Początkowo język bardzo mnie męczył. Zachowanie Julii w relacjach z Romkiem przypominało mi zachowanie nastolatki, a nie kobiety dojrzałej. Choć z drugiej strony, czy sama też nie pamiętam swojej pierwszej miłości? Czy ktokolwiek ma prawo odmawiać jej innym? Miłość pojawić się może w każdym wieku. Julia po prostu oszalała na punkcie Romka. Wszystko dostosowała pod niego. To silna i niezależna kobieta, ale w rozmowach z Romanem wyłania się obraz zakochanej dziewczyny, która nie zawsze myśli logicznie. Jednak kto nie był zakochany? Komu pod wpływem motyli w brzuchu wielkości talerzy nie wyłączało się logiczne myślenie? Jeśli istnieje taka osoba – niech pierwsza rzuci kamieniem!

Powieść prócz rozmów z Romkiem, które dotyczą głównie wspomnień ich młodzieńczego związku, a także planowania wspólnej przyszłości zawiera też nutkę pikanterii i flirtu. Autorka porusza również kwestię samotności. Julia to wdowa. Ma przyjaciół i rodzinę, jednak chciałaby jeszcze w życiu zaznać miłości i bliskości. Być z kimś codziennie. Ta część skłoniła mnie do chwili refleksji na temat samotności osób, które straciły małżonka. Julia ma przyjaciół i dzieci, które ją odwiedzają. Jest osobą często podróżującą. Jednak każdy ma swoje życie. Jej dzieci mają własne rodziny. Owszem spotykają się, ale jednak Julia noce i poranki spędza samotnie. To sprawia, że zastanawiam się, czy ja sama, wiecznie zabiegana i zapracowana nie poświęcam swoim bliskim zbyt mało czasu?

W powieści postacie są bardzo wyraziste i pełne humoru. Najbardziej polubiłam Elkę. To w moim odczuciu choleryczka. Znają się z Julią od lat. Ich mężowie prowadzili firmy. Kobiety razem spędzały wakacje. Teraz są wdowami i ich przyjaźń się jeszcze bardziej zacieśnia. Elka jest pełna humoru. Julia potrafi rzucać cięte riposty. W niektórych momentach wybuchałam śmiechem. Autorka pokazała w powieści niesamowitą relację tych dwóch kobiet.

Zdecydowanie najgorzej odebrałam postać Romka. Jako osoba postronna widziałam w nim faceta, który niby jest zakochany, ale czy to jest prawda? Męczyły mnie jego ciągłe wynurzenia, przedstawianie własnej osoby jako jednostki pokrzywdzonej przez los. Sama nie znoszę rozmawiać przez telefon i chyba bym zwariowała, gdyby ktoś wiecznie do mnie wydzwaniał.  Zresztą pod koniec powieści miałam wrażenie, że Julia też ma już powoli go dosyć.  Od samego początku podejrzewałam Romka, z każdą kolejną stroną miałam wrażenie, że okłamuje Julię. Czy moje wrażenia się potwierdziły? O tym musicie już przeczytać sami.

Alicja Elżbieta Halatówna

Alicja Elźbieta Halatówna
Alicja Elżbieta Halatówna

Alicja Elżbieta Halatówna – urodzona 1 maja 1958 r., autorka powieści “Spełnione marzenia”, która jest debiutem literackim.

Halatówna, to pseudonim literacki, a zarazem nazwisko rodowe. Dlaczego? Ponieważ treść tej powieści bardziej pasuje do tego właśnie nazwiska 😉

Prywatnie – wdowa, matka trójki dorosłych dzieci i czwórki wnucząt, które są najważniejszymi osobami w jej życiu. Dom i rodzina to najważniejsze wartości, ponieważ twierdzi, że dom, to nie ściany, lecz ludzie w nim zamieszkujący. Prawdziwszy dom może być na strychu lub w piwnicy niż ten piękny, z gładkimi ścianami. Dom musi mieć duszę, bo to ważniejsze od pięknych mebli.

Uwielbia zwierzęta i długie spacery, dlatego łączy jedno z drugim. Jako posiadaczka psa, codziennie pokonuje kilka kilometrów ku uciesze swojej suczki Gildy. Emerytka, która ciągle jeszcze pracuje, ponieważ praca wypełnia samotne życie i  jest jej pasją.

Jej pasją są również podróże i zwiedzanie nowych miejsc, dlatego chętnie przemieszcza się, poznając je. Czasami autem, gdzie Gilda chętnie zajmuje miejsce na tylnym siedzeniu jadą w znane lub… nieznane, a czasem w autokarze na miejscu pilota 😊. Miłośniczka takich dziwnych przysmaków jak:  czekolada z solą morską, bądź z chili, jednak  jak twierdzi, ze wszystkich deserów najbardziej lubi śledzie (pod każdą postacią). Zdarza się, że łączy to ze sobą 😉.

Optymistka z dużym poczuciem humoru i dystansem zarówno do siebie jak i innych.

Olimpia

Udostępnij

6 komentarzy

Kochanemu człowiekowi też można zrobić szal na drutach. Zainteresowałaś mnie tą powieścią. Pozdrawiam z perspektywy dojrzałości 🙂

Jako bardzo dojrzała kobieta, napisałam ją. Polecam do przeczytania i jeśli to możliwe, podzielenia się opinią. Pozdrawiam i życzę samych ekscytujących chwil i… troszeczkę czasu na odpoczynek, chociażby z książką. Zapraszam na moją stronę – Alicja Elżbieta Halatówna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne prace

Recenzja "Potępiona" Bartłomiej Fitas

#76 Recenzja „Potępiona”

Bartłomiej Fitas
Recenzja "Przemytnik cudu" Jakub Małecki

#75 Recenzja „Przemytnik cudu”

Jakub Małecki
Recenzja "Klub czerwonych trampek" Ana Punset

#74 Recenzja „Klub czerwonych trampek”

Ana Punset
error: