Bernard Cornwell

#31 Recenzja „Nieprzyjaciel Boga”

#31 Recenzja "Nieprzyjaciel Boga"

"Nieprzyjaciel Boga" Bernard Cornwell

Recenzja

Wstęp

„Nieprzyjaciel Boga” to drugi tom Trylogii arturiańskiej Bernarda Cornwella. Po wydarzeniach przedstawionych w części pierwszej („Zimowy monarcha”) w Brytanii nastaje pokój i nadchodzą lata spokoju. Artur zjednoczył kraj i pokonał Sasów. Wszyscy jednak mają świadomość, że spokój jest tylko pozorny. Derfel za zasługi na polu bitwy zostaje lordem. Poznaje także kobietę, która będzie matką jego dzieci. Nie zostaje ona jego żoną, gdyż ślubowała, że nie będzie zamężna. Żyją razem i są szczęśliwi. Również Artur z Ginewrą mieszkają w pięknym pałacu i wydają się spokojną rodziną. Jednak wszyscy zdają sobie sprawę, że w każdej chwili mogą wybuchnąć kolejne konflikty. Merlin z Nimue wierzą, że tylko starzy bogowie mogą sprawić, że w Brytanii nastanie stały pokój. Artur wydaje się nie do końca przekonany, że bogowie mają z tym cokolwiek wspólnego.

Wyprawa po kocioł

Merlin nakłania Derfla do wyprawy po kocioł – jeden ze skarbów, który został podarowany mieszkańcom Brytanii przez bogów. Ma on umożliwić przeprowadzenie rytuału i wezwanie pogańskich bóstw. Później, w wersji schrystianizowanej, Kocioł stał się Świętym Graalem, którego szukało wielu wojowników. Derfel wraz z Merlinem i Nimue wyruszają w pełną niebezpieczeństw wyprawę, która prowadzi przez wrogie tereny. Czy odnajdą legendarny kocioł? Czy rzeczywiście stanowi on klucz do kontaktu z bogami?

Na ziemiach Artura znów dochodzi do spisków.  Król Mordred wyrasta na okrutnika. Jest nieprzewidywalny. Wysyła Artura w pewną misję, a sam w tym czasie spiskuje. Jeśli pamiętacie legendy o najlepszym rycerzu i przyjacielu Artura – Lancelocie, to po przeczytaniu „Nieprzyjaciela Boga” poznacie jego zupełnie inne oblicze. Autor pokazuje go jako człowieka próżnego, ceniącego sobie o wiele bardziej spokój. Niechętnego do walki, kochającego piękno i lubiącego się nim otaczać. A także pełnego nienawiści i żalu oraz ambicji. Bardzo dużo łączy go z Ginewrą.

Nowa wiara kontra poganie

Znów wybucha kolejna wojna z Saksonami. Pod nieobecność Artura i jego wojowników chrześcijaństwo krzewi się z niebywałą siłą. Sansum jest teraz biskupem i wpływa na wielu ludzi, którzy zaczynają wyznawać wiarę w nowego, jednego boga. Nawet Morgana – siostra Artura jej ulega. Sansum ma na nią wielki wpływ. Dawna kapłanka Merlina zaczyna wręcz fanatycznie wyznawać nową wiarę. Zdaje się zupełnie zapominać o starych bogach. Lancelot bardzo sprzyja chrześcijaństwu. Ale ma w tym wszystkim własny cel.

Brytania ukazana przez Bernarda Cornwella jest pełna różnych wierzeń. Prawie wszyscy wojownicy Artura biorą udział w Misteriach Mitry, boga wojny. Jego wyznawcy składają przysięgę, a kult jest tajny. Również Ginewra w swoim pałacu oddaje się pewnym misteriom. Uważa, że jest pradawną boginią Izydą. Jej wiara w tą boginię może zaważyć na związku z Arturem. Wszystkie te kulty ścierają się ze starą wiarą, a także z krzewiącym się chrześcijaństwem. Autor doskonale ukazał nam Brytanię jako tygiel tych wszystkich wierzeń i wiążących się z nimi obrzędów. Która wiara zyska przewagę? Czy Arturowi znów uda się zapanować nad Sasami?

Podsumowanie

„Nieprzyjaciel Boga” Bernarda Cornwella to moim zdaniem o wiele lepsza część niż pierwszy tom Trylogii arturiańskiej – „Zimowy monarcha.” Akcja w tej powieści się zagęszcza. Następują lata pokoju, ale wszyscy mają świadomość, że ten stan jest tylko chwilowy. W obliczu nadciągającej wojny wojownicy, którzy teraz prowadzą osiadły tryb życia, będą musieli poświęcić spokój i miłość, by stanąć na polu bitwy. Autor tworzy wyrazistych bohaterów. Mieszkańcy Brytanii to ludzie twardzi, gotowi na wiele poświęceń w obronie honoru i wolności. Jednak nie są pozbawieni emocji. Boją się każdej kolejnej bitwy, mają świadomość, że może to być ich ostatnia. Nie wstydzą się płakać nad poległymi przyjaciółmi. To nie jest obraz twardych i gotowych na wszystko wojowników, lecz ludzi pełnych lęku, którzy są zmuszeni, by walczyć dla dobra całej Brytanii. Robią to często kosztem własnych marzeń.

Bernard Cornwell pokazał czytelnikowi jak ścierają się na terenach Brytanii różne kulty. Bardzo mnie się podobała obrazowość ukazanych obrzędów. Niektórzy wyznawcy są wręcz fanatykami. Doskonale są tu przedstawione mechanizmy oddziaływania na ludzi poprzez wiarę. W tej części poznamy także pewne fakty z życia Derfla. Kim tak naprawdę jest ten Sas, który całe dzieciństwo spędził na ziemiach wroga? Czytając powieść o Arturze zapomnijcie o starych legendach o walecznym królu i jego Rycerzach Okrągłego Stołu. Bernard Cornwell przedstawia czytelnikowi zupełnie inną historię, która rozegrała się w mrocznych i krwawych czasach. Bohaterowie są pełni sprzeczności, często toczą wewnętrzne walki. Niektórzy ciągle spiskują i zmieniają fronty, co ma znaczny wpływ na kolejne wydarzenia, a także sprawia, że akcja jest wartka i pełna nieoczekiwanych zwrotów. Jeśli lubicie mroczne historie, chcecie poznać dawne kulty, zanurzyć się w świecie ciągłych wojen, to ta powieść jest dla Was!

Olimpia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne prace

Czteropalczaści - Marcin Masłowski

Recenzja „Czteropalczaści” Marcin Masłowski | #141 |

Marcin Masłowski
Karuzela - Justyna Balcewicz

Recenzja „Karuzela” Justyna Balcewicz | #140 |

Justyna Balcewicz
Dom, który widział zbyt wiele

Recenzja „Dom, który widział zbyt wiele” Aneta Grabowska | #139 |

Aneta Grabowska
error: